Skocz do zawartości

  • instagram
  • facebook

Zdjęcie

Listy

opowiadanie Zaczarowana listy

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 Zaczarowana

Zaczarowana
  • 72 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 lipiec 2017 - 20:51

Dobry wieczór! :)

Po bardzo długiej przerwie, wróciłam w końcu do pisania. W mojej głowie mam pewien pomysł, który cały czas się rozwija a ja powoli zapisuję jego fragmenty. Sądzę, że stworzę z niego dłuższe opowiadanie i może po latach znów wrócę do tworzenia fotostory.

Tymczasem przedstawiam wam opowiadanie, które napisałam już jakiś czas temu, ale jest to jeden z ostatnich tekstów przed przerwą.

Miłej lektury.

 

 

 

 

Listy

 

Niespokojny strumyk lekko szemrał, jakby chciał opowiedzieć historię wielu zakochanych par, które przychodziły tu, by w spokoju móc nacieszyć się sobą. Woda była tu stale, niezmienny czynnik, podczas gdy ludzie odchodzili, a na ich miejsce pojawiali się nowi, z inną historią do opowiedzenia.

Rzeczka była pewnego rodzaju ostoją w hucznym życiu każdego z mieszkańców niewielkiego miasteczka, gdzie zawsze się coś działo. Ja zwykłem przychodzić tu, ilekroć nachodziło mnie to pragnienie, a strumyk stał się początkiem jak i końcem tego, co mi się przydarzyło.

Dziś znów tu stałem, wdychając sielskie powietrze, czując subtelny zapach kwiatów, które niedawno wypuściły pąki na powitanie wiosny. Różnokolorowe płatki skąpane były w świetle wschodzącego słońca, a ja musnąłem je delikatnym ruchem, przez co na moich palcach osiadła rosa. Czułem, jakbym osuszał czyjeś łzy. Robiłem tak często, a natura nie pozwalała mi o tym zapomnieć i uśmiechnąłem się lekko, zamykając oczy. Powrót do wspomnień był zawsze bolesny. Zarazem jednak piekielnie kuszący i niezwykły. Każda reminiscencja była powiązana tylko z jedną osobą, bo tylko ona zabarwiła szare życie paletą barw, które tak się z moją egzystencją polubiły, że zostały. Mimo że nie były już równie wyraziste jak za czasów, gdy w tym wszystkim gościła ona. Zabrała część tego, co przyniosła, a resztę zostawiła, bym nie został z niczym.

Wszystko zaczęło się w prosty, szablonowy sposób, który nigdy nie przyszedł mi do głowy, gdy myślałem nad tym, jak poznam wyjątkową w moim życiu i sercu osobę. Zawsze tuliłem się do poduszki przed snem, wsłuchując się w melodię płynącą z gramofonu i myśląc nad tym, jak do tego dojdzie. Dziwnym trafem wiedziałem, że tak się stanie, a przecież byłem pesymistą, jak to wielu innych mnie określało. Pod tym jednak względem byłem niesamowicie entuzjastyczny. Wiedziałem, że ją spotkam, czułem to w duszy i tylko pragnąłem by ten dzień wreszcie nadszedł.

Przybył, gdy wracałem zmęczony – bez konkretnego powodu. Może nadmiernym myśleniem? To doprowadzało mnie do zguby, więc chwytałem się najróżniejszych prac, byleby zagłuszyć nieustanny potok kontemplacji.

Podszedłem do barierki, patrząc w to samo niebo, co dziś. Chmury były ciemne, lekko grzmiało, zanosiło się na deszcz, co prawda niezbyt obfity, ale miał skropić to miasto i dać odpoczynek od upalnego lata. Parno, niesamowicie parno, choć tutaj, przy wodzie – jak to zwykle bywa – było rześko. Przeczesałem dłonią przydługawe włosy i westchnąłem. Świat był taki piękny i to mnie bolało, bo nie nauczyłem się należycie korzystać z jego uroku i niestety często go nie dostrzegałem. Teraz - tym razem aura przy mnie się zmieniła. Odwróciłem się plecami do stawu i spojrzałem od niechcenia na zwykle pustą ławkę, gdzie czasem, zbyt wyczerpany staniem siadałem. Lekko uniosłem brwi, patrząc na dziewczynę piszącą coś w niebieskim notesiku ze skupioną miną. Skreśliła coś dobitnie, tłumiąc pod nosem przekleństwo, które zdecydowanie nie przystoi takiej damie, na jaką wyglądała. Oderwała w końcu wzrok od papieru, odkładając długopis na drugi koniec ławki, tak samo robiąc z zeszytem.

Była tak zaabsorbowana tym, co robiła, że nawet nie zauważyła mojego towarzystwa. Ciemnobrązowe oczy skierowała prosto w moje. Uśmiechnęła się krzywo, lewy kącik ust miała wyżej niż prawy, co było dość urocze. Długie, kręcone włosy o kolorze ciemnego atramentu splecione były w niedbały warkocz. Chyba coś powiedziała, coś więcej, ale ja nie potrafiłem się skupić, więc odwzajemniłem jej uśmiech. Po chwili jednakże przysiadłem, licząc na niezobowiązującą rozmowę w tym dniu, myśląc, że po niej każdy pójdzie w swoją stronę, zapominając o beztroskich chwilach spędzonych w tym czarującym miejscu.

Nie przypominała osoby, o której marzyłem. Była zbyt piękna, ale ujęła mnie swoim sposobem wypowiadania się. Była lekko nieobecna, mimo to prowadziła dyskusję na dostatecznym poziomie, na tyle dostatecznym, bym poczuł się urzeczony. Spytałem o notatnik, co było dobrym posunięciem, gdyż od razu skupiła na mnie swoją całą uwagę.

Pisała. Nie umiała określić co dokładnie, najprostszą jej odpowiedzią było to, że oddawała w tym część swojej duszy. Gdy wypowiadała się o tym, czuć było jej zaangażowanie w to, co tworzy a także niesamowitą, ognistą pasję, którą stało się to zajęcie. Podziwiałem ją, gdyż sam pisałem jedynie wypracowania, w których i tak pomagał mi mój ojciec.

To stało się nagle. Spotkaliśmy się kilka razy jeszcze, a ja czułem już w sercu to, na co tak zawzięcie i niecierpliwie czekałem.

To była wyjątkowa osoba, a mój optymizm, dzięki temu, przeciągnął się również na inne sfery życia.

Chciałbym to pamiętać, tylko to i liczę, że po dzisiejszym zdarzeniu, tak właśnie się stanie.

Cóż, była wyjątkowa, bardzo, ale zarówno w ten dobry, jak i gorszy sposób. Każdy ma wady, prawda?

Nigdy nie poznałem nikogo takiego wcześniej ani nigdy później. Była moją zagadką, której do końca nigdy nie rozwiązałem.

Jej miłości, którą mnie obdarzyła, nie mogłem porównać do swoich wyobrażeń. Może była damą, jak mi się wydawało po pierwszym spotkaniu, ale na swój własny sposób. Ubierała się w sposób intrygujący, a okrycie tylko podkreślało jej łagodne rysy niczym u uwodzicielskiej arystokratki, która zachwyca wysoko urodzonych mężczyzn na wystawnych przyjęciach. Tak mi się kojarzyła. Jakby nie z tej epoki. A czasem myślę, że po prostu uderzyłem się w głowę i za sprawą tego doznałem snu, z którego była ona. Pojawiła się w głowie koncepcja, że ona wcale nie istniała.

Jednak nie mogę jej przyjąć. Nie po tym, co trzymam w kieszeni płaszcza i co mam zamiar zniszczyć. Pakiet listów, każdy przeczytany kilka razy, by słowa wdarły się do mojej głowy i skradły moją duszę. Każdy, prócz jednego, którego nigdy nie otworzyłem, zbyt przerażony tym, co może zawierać.

Im bliższa data, tym bardziej naznaczony był jej osobliwością.

Nie będę jej za nic winił. Chciała poczuć ciepło uczucia, tak jak ja i daliśmy się ponieść porywowi namiętności, która przerodziła się w coś znacznie głębszego i ważnego. Coś, co wyryło na zawsze w moim sercu rany. Rany, które układały się w jej imię.

Chciała mnie ostrzec, ale byłem już dawno oślepiony. Nigdy się tak nie czułem i mimo to, że już niedługo odbędzie się mój własny ślub z przykrością stwierdzam, że już się tak nie poczuję. Kocham swą przyszłą wybrankę, ale nie jest to w najmniejszym stopniu uczucie, jakim darzyłem dziewczynę, którą poznałem w banalny sposób. Po niej było ich pełno, ale żadna, wprost żadna nie mogła wzniecić takiego pożaru, który doszczętnie unicestwiłby wszystkie wątpliwości, jakie mnie nękały odnoście danej kobiety.

Przeistoczyła całe moje życie. Byłem niemrawym chłopakiem, powoli zmierzającym ku dorosłemu życiu, z którym nie potrafiłem sobie dać rady. Ona, choć w moim wieku, choć powinna być podobna do mnie, nauczyła mnie, jak cieszyć się z życia.

To zostawiła. Lecz sama odeszła.

Nie chciałem uwierzyć, że jest na coś chora. Nie chciałem przyjąć tego do wiadomości, nawet gdy zobaczyłem ją na szpitalnym łóżku. Nie potrafiłem nawet dopuścić najgorszego do siebie, gdy widziałem ją, ze smutnym uśmiechem w trumnie. Nawet wtedy była doskonała, mimo że utraciła w sobie to, za co ją pokochałem.

Teraz jednak mam jej korespondencję i zapałki.

Wyciągnąłem ją w końcu, przyglądając się każdemu skrawkowi z osobna, a ten w kopercie zostawiając na koniec. Chciałem by ogień je zajął, by pochłonął każdą jej myśl i by zaiskrzył, budząc we mnie na nowo to, co już nie wróci.

Lekko przybliżyłem zapaloną końcówkę do papieru, iskry zatańczyły i powoli niszczyły to, co tak ukochałem.

Patrzyłem na to wszystko z lekką nostalgią. Specyficzna chwila.

Mój wzrok spoczął na kopercie, nigdy nie otworzonej, która czekała na tą chwilę od momentu napisania. Takie było jej przeznaczenie, mimo że może ona chciała innego.

Pragnąłem ją rozerwać, ale nie zrobiłem tego. Tak będzie lepiej. Spalmy te słowa, by ich urok na wieki tkwił w tym, że nigdy nie zostały wypowiedziane.

Zdecydowanie wrzuciłem ów nieszczęsny list i czekałem aż się wypali, co nie trwało długo.

Jeszcze chwilę stałem przy miejscu, gdzie dobitnie wszystko rozpocząłem i z premedytacją zakończyłem. Każda sprawa musi dobiec końca.

Sprawa. Jak bardzo sucho i zimno to brzmi, biorąc pod uwagę, jak teraz się czułem. Wziąłem więc czule popiół do ręki i wsypałem do rzeki, niczym confetti, które rozsypywałem nad naszymi głowami w pewny miły wieczór, gdy pierwszy raz się pocałowaliśmy.

Uniosłem brwi, gdy omiotłem wzrokiem ławkę. Gdzieś na niej wyryte były moje i jej inicjały. Kiedyś ktoś ją zniszczy i nic, nic nie będzie wstanie przypomnieć światu o tym, co się tu zdarzyło.

Wiatr lekko targał gałązkami drzew i zalążkami liści. Niebywała cisza ogarnęła to miejsce, a woda poczuła się do odpowiedzialności by ją przerwać.

Popiół osiadł na mulistym dnie stawu i stał się kolejną inspiracją do snucia opowieści przez strumyk. Mógł szemrać ze smutkiem, wczuwając się w tragizm historii, a później, na chwilę, zamilknąć w ramach oddania hołdu niezwykłej, osobliwej miłości. Może jednak te słowa nie do końca zostaną niewypowiedziane? Potem jednak znów mógł zacząć śpiewać na swój własny sposób, coś innego, już inne losy zajmą jego myśli. Wsłuchajcie się w jego pieśń, poświęćcie chwilę uwagi i ucieknijcie od brutalności codzienności. Może was też spotka coś, czego oczekujecie. Może kiedyś i wasze dzieje opowie, a wasze potomstwo wsłucha się w jego zawodzenie, gotowe zrozumieć i zinterpretować każdy dźwięk. Teraz jednakże... pozwólcie, że odejdę.


  • Caesum i Diana lubią to

"To szaleństwo nie dać ludziom siedzieć spokojnie w domu, a jeszcze większe nie siedzieć spokojnie w domu, gdy się może!"

 

Emma - Jane Austen


#2 Diana

Diana

  • 176 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 lipiec 2017 - 12:42

Kilka uwag technicznych, może się przydadzą, choć napisałaś, że to stary tekst:

 


które przychodziły tu, by w spokoju móc nacieszyć się sobą

Przecinki przed "by" pozjadane w całym opowiadaniu, nie wklejam wszystkich przykładów.

 


podczas gdy ludzie odchodzili, a na ich miejsce pojawiali się nowi

 

przychodzić tu, ilekroć nachodziło mnie to pragnienie

 

Przybył, gdy wracałem zmęczony

Skąd wracał, dokąd? Niedopowiedziane trochę źle brzmi.

 

patrząc w te same niebo

to samo niebo

 

Przeczesałem dłonią lekko przydługawe włosy

Myślę, że nie ma sensu dodawać "lekko".

 

Była tak zaabsorbowana, tym, co robiła

I bez przecinka po "zaabsorbowana".

 

że po niej, każdy pójdzie w swoją stronę

Bez przecinka.

 

Nie przypominała osoby, o której marzyłem

 

Spytałem o notatnik, co było dobrym posunięciem

 

Podziwiałem ją, gdyż sam, jedyne co pisałem to wypracowania, w których i tak pomagał mi mój ojciec.

Koślawo brzmi. Proponuję: "Podziwiałem ją, gdyż sam pisałem jedynie wypracowania, w których i tak pomagał mi mój ojciec".

 

To była wyjątkowa osoba, a mój optymizm

 

zarówno w ten dobry, jak i gorszy sposób

 

Była moją zagadką, którą do końca nigdy nie rozwiązałem.

której

 

Jej miłość, którą mnie obdarzyła nie mogłem porównać do swoich wyobrażeń.

Jej miłości, którą mnie obdarzyła, nie mogłem porównać...

 

nauczyła mnie jak móc cieszyć się z życia

nauczyła mnie, jak cieszyć się z życia

 

zaiskrzył, budząc we mnie na nowo to

 

powoli niszczyły, to, co tak ukochałem

Bez przecinka po "niszczyły".

 

Hmm, tak miałam nadzieję, że coś jeszcze wstawisz na forum! Uwielbiam przegrzebywać stare tematy z opowiadaniami na FTS i czytałam trochę od Ciebie. Podobało mi się opowiadanie o śmierci pachnącej herbatą i takie jedno z pogrzebem, o ile coś nie mieszam teraz (FTS nie działa i nie mogę się upewnić, czy to na pewno było i czy faktycznie to Twoje). Co do tego - ładne i w ogóle, jednak niczym się nie wyróżnia, jedna z wielu historii o nieszczęśliwej miłości. (Wiem, każdy pisarz ma czasem ochotę napisać coś mało wymyślnego, byle tylko sobie popisać).

O tak, zrób fotostory! :D Chętnie przeczytam coś dłuższego. I to z obrazkami! :fun: Życzę powodzenia przy pracy, jeśli zdecydujesz się coś opublikować, to masz moje komentarze! Bardzo mi brakuje forumowej literatury.


  • Zaczarowana lubi to

SHKgWyu.png


#3 Zaczarowana

Zaczarowana
  • 72 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 lipiec 2017 - 16:05

Dziękuję za uwagi, już poprawiłam nieco tekst. Widzę, że miałam/mam problem z interpunkcją, chyba będę musiała nad tym popracować!

To chyba istotnie było moje opowiadanie, jeśli tytuł brzmiał "Świat zamilkł". Wiem, że fabuła jest bardzo typowa, całe opowiadanie zresztą powstało w ciągu jednego dnia. Usiadłam po prostu nad kartką i zaczęłam pisać, a ta historia sama po chwili pojawiła się w mojej głowie. Miałam zamiar tylko poćwiczyć opisy przyrody i stąd na początku mamy opis strumyka, który opowiada różne historie. Motyw przyrody, która usiłuje coś "oznajmić" pojawia się później jeszcze w mojej twórczości.

Zapewne nie przyszedłby mi do głowy pomysł o stworzeniu fotostory, ale biorąc pod uwagę, że częściej gram teraz w simsy, pomyślałam sobie: czemuż by nie?

Rozumiem, mnie też brakuje nowych tekstów na forum! Powodem, dla którego zarejestrowałam się na tym forum, były właśnie fotostory. Chciałam skomentować kilka z nich, które zapadły mi w serce i, biorąc pod uwagę, że od dziecka często pisałam, stworzyć coś własnego. Nawet ostatnio czytałam moje pierwsze fotostory!

Może i Ty zechcesz kiedyś coś opublikować, Diano? Chętnie poczytałabym coś Twojego autorstwa!

Dziękuję za komentarz i mam nadzieję, że wkrótce opublikuję tu coś nowego.

 

Pozdrawiam!


"To szaleństwo nie dać ludziom siedzieć spokojnie w domu, a jeszcze większe nie siedzieć spokojnie w domu, gdy się może!"

 

Emma - Jane Austen




Również z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: opowiadanie, Zaczarowana, listy

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych