Skocz do zawartości

  • instagram
  • facebook

Zdjęcie

[+18] Brimstome

story of my life

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 Panna Kitka

Panna Kitka

  • 151 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdzieś w Polsce

Napisano 12 styczeń 2018 - 19:51

26992677_1563272487062026_31234943475823

 

 


 
Tell me why are we

 

So blind to see

That the ones we hurt

Are you and me

Been spending most their lives Living in a gangsta's paradise

Been spending most their lives Living in a gangsta's paradise

We keep spending most our lives Living in a gangsta's paradise

We keep spending most our lives Living in a gangsta's paradise

Colio - Gangsta's Paradise

Mika

 

Mika

 

                                Wróciłem do domu po kolejnej trasie, byłem padnięty. Ta energia, moc i szaleństwo totalnie mnie wykończyły. Trasa obejmowała prawie całe Stany Zjednoczone i parę mniejszych wysp na Hawajach. Ludzie w Stanach byli niesamowici. Zawsze dawali z siebie wszystko, skakali, tańczyli i śpiewali wraz ze mną. Udałem się od razu do sypialni, by paść na łóżko i odespać to szaleństwo. Zdziwiło mnie, gdy usłyszałem szepty dobiegające zza drzwi. Podszedłem bliżej, zamknięte. Rozmowy stawały się coraz głośniejsze, był też śmiech. Męski, jak i kobiecy. Tą kobietą była moja żona, ale mężczyzną? Przypuszczałem kto to, ale nie chciałem w to wierzyć. Przełknąłem ślinę, wypuściłem wstrzymywane powietrze i zerknąłem przez dziurkę od klucza. Przechodząca obok gosposia zerknęła na mnie. Zamarła idząc jak mój wyraz twarzy gwałtownie się zmienia. Wyprostowałem się i postrzegłem Marię. Była to starsza kobieta, bardzo serdeczna i wspaniała gospodyni. Traktowała ten dom jak własny, dbała o pracowników jak i o nas, gospodarzy. Kiedy spostrzegła, że w moich oczach pojawiają się łzy, a twarz wyraża ból, od razu mnie objęła.

                               - Co się stało? - Zapytała, ja jednak nie umiałem odpowiedzieć. To, co zobaczyłem, odebrało mi mowę. Wyszedłem szybko z rezydencji, mając nadzieję, że to nieprawda... Chciałem, by okazało się to fikcją, omamem, jakie miewałem, gdy mieszkałem w Brimstome. Sam już nie wiem, co gorsze. Bycie sławnym i bogatym, czy bycie narkomanem?

                                 Gdy byłem szczylem, miałem jakieś szesnaście lat i odkrywałem swój talent miałem już niezły bagaż doświadczeń. To sława i natłok spraw pozwoliły mi wyjść z nałogu. Tyrałem, dałem się pochłonąć muzyce bez reszty, wydałem dwie płyty, zagrałem dwieście koncertów, aż wreszcie nie wytrzymałem i trafiłem do szpitala z wycieńczenia. Spędziłem w nim dziesięć dni na detoksie, ale gdy wyszedłem, byłem czyściutki. Nikt nie podejrzewał, że byłem narkomanem. A może nadal jestem, choć już nie ćpam? Może tak naprawdę jestem na głodzie? Chętnie bym sobie teraz wciągnął, albo dał w żyłę, byle by tylko zapomnieć dzisiejszy dzień i to, że moja żona pieprzy się z moim managerem. Jak on w ogóle wszedł do mojego domu i jak śmiał zerżnąć mi żonę? W tym momencie nie myślałem. Wyjąłem paczkę Marlboro. Zapaliłem, ale czułem, że to nie pomoże. Miałem ochotę się naćpać. Sięgałem po telefon, by zadzwonić do Jake'a, ale oprzytomniałem. Nie wrócę do narkotyków, nie chcę stracić tego, na co pracowałem tak długo. Tym bardziej Jowity, kochałem ją, chociaż coraz częściej zdarzały nam się kłótnie. Co gorsza czuję, że jej wybaczę.

                               Wybaczę jej, jeśli to nawet nie był pierwszy raz, i ponownie zaufam. Przynajmniej spróbuję. Z tą myślą wsiadłem do samochodu i pognałem przed siebie, wciskając gaz do dechy. Mijalem już chyba czwarte skrzyżowanie gdy, usłyszałem syreny, świetnie. Wcale mi to nie zawadzało. Świat się nie zawali, gdy ubędzie mi z konta kilka setek, w końcu to tylko mandat. Zatrzymałem się, uśmiechnąłem i czekałem, aż policjant wręczy mi karteczkę.

- Przekroczyłem prędkość? – zapytałem dalej szczerząc zęby.

- Jeśli pan wie, dlaczego pana zatrzymałem, przejdziemy do formalności – odpowiedział.

                            Jasne, znałem to na pamięć, w Bristome ciągle wpadałem. Zawsze roiło się tam od policji, jakby przeczuwali, że w naszych slumsach czai się jakieś zło. Jednak nigdy nie zdołali zlokalizować jego źródła, woleli skupić się na pierdołach. Przekraczanie prędkości, malowanie w miejscu publicznym, czy sąsiedzi skarżący się, że ktoś zesrał się na ich trawnik. W tej części Hawajów nie było zwierząt, zdechły z głodu, a inne wolały trzymać się z dala. Wyjąłem prawo jazdy i podałem funkcjonariuszowi. Nie wiem, po co, przecież mnie znał. Wszyscy mnie znali, długo na to pracowałem.

*

                                        Cena popularności jest wysoka. Nawet o tak późnej porze nie mogłem uniknąć wścibskich spojrzeń. Widziałem zdziwienie klientów i pytania wymalowane na twarzach zdające się mówić "Co tu robi Mika?". Dobrze pytanie. Nie wiem, gdzie podział się czas, nie wiem, kiedy tu dotarłem i nie wiem, ile już wypiłem. Czułem, że więcej nie mogę i zaraz zwrócę to, co w siebie wlałem. Poczułem nagle szarpnięcie. Ktoś chwycił mnie za bark, a ja, unosząc głowę, spostrzegłem, że to Andy.

- Mika, chyba na dziś wystarczy - powiedział.

                                      Nawet nie pytał co tu robię i dlaczego piję. Często bywam w takich miejscach bez powodu. Andy był pianistą w zespole, grał też na klawiszach. Zapłaciłem barmanowi i objąłem mocniej kumpla.

- Żona mnie zdradziła- wybełkotałem. Brzmiało to w moich ustach mniej więcej tak:

-Zona me zdaddziła.

Nie wiem, czy coś z tego zrozumiał, pokiwał tylko głową i zaprowadził mnie do swojego samochodu.

- Weź się ***** w garść, zaraz ktoś się zjawi i zrobi zdjęcia.

- Nie chcę wracać do domu. - Powiedziałem jak najbardziej wyraźnie.



#2 Caesum

Caesum
  • 527 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 24 styczeń 2018 - 13:15

Przeczytałem i w związku z tym pozwoliłem sobie też dodać do nazwy tematu [+18]. ;)

 

Chciałbym napisać jakąś dłuższą ocenę, ale na razie tekst jest tak króciutki (!), że trudno mi się jednoznacznie wypowiedzieć! Rozumiem, że to dopiero prolog, początek, i że będzie znacznie więcej. Jak na razie zainteresowałaś mnie tematem, więc czekam na coś dłuższego. ;)

 

Jedno mnie tylko zastanowiło: reakcja gosposi. Kto jak kto, ale gosposia powinna wiedzieć, co się dzieje w posiadłości. Natomiast zareagowała tak, jakby nawet nie wiedziała, że ktoś jest w pokoju z żoną jej pracodawcy. Bardzo dziwne! Ciekawi mnie, czy będzie to jakoś wyjaśnione, czy po prostu tak miało być i nie inaczej.



#3 Panna Kitka

Panna Kitka

  • 151 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdzieś w Polsce

Napisano 24 styczeń 2018 - 17:39

Fajnie, że zaciekawiło. WARTO CZYTAC. Może ze względów estetycznych będe dawać w linkach kolejne części, bo wulgaryzmów bedzie dużo. Rezydencja jest duża, więc menager mógł wejść niespostrzerzenie, albo z żoną przyedł. Duzo możliwości. 



#4 Panna Kitka

Panna Kitka

  • 151 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdzieś w Polsce

Napisano 27 styczeń 2018 - 07:54

https://www.wattpad....imstome-część-3



#5 Panna Kitka

Panna Kitka

  • 151 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdzieś w Polsce

Napisano dziś, 14:27

I walk a lonely road

The only one that I have ever known

Don't know where it goes

But it's home to me and I walk alone

I walk this empty street

On the boulevard of broken dreams

Where the city sleeps

And I'm the only one and I walk alone

I walk alone, I walk alone

I walk alone, I walk a

My shadow's the only one that walks beside me

My shallow heart's the only thing that's beating

Sometimes I wish someone out there will find me

Till then I walk alone

Green Day - Boulevard Of Broken Dreams

                                    Nie chciałem wracać do rezydencji, więc noc spędziłem u Andy'ego. Potrzebowałem trochę ochłonąć i pomyśleć rozsądnie, więc tej nocy nie mogłem wrócić do Jowity. Jednak będę musiał w końcu porozmawiać z żoną. Rozwód nie wchodzi w grę. Kocham ją, a do tego moja kariera stała w miejscu, a kolejny skandal zaszkodziłby jej jeszcze bardziej. Przez całą powrotną drogę rozmyślałem, co jej powiem.

- Co jest Mika? Od wczoraj staram się z tobą pogadać, a ty milczysz, jakby ta whisky wypaliła ci migdałki.

- Nie żartuj sobie ze mnie.

- Nie żartuje. Lepiej powiedz, jak tam materiał na nową płytę?

                                    Gdybym znał odpowiedź na to pytanie... Usiadłem wygodniej w fotelu i wtuliłem twarz w ramiona. Gdybym powiedział Samuelowi wprost, że wiem, z kim się bzyka, to od razu poleciałby do mojej żony na skargę. I odwrotnie.

- ... Twój samochód? - Doszły do mnie słowa kumpla.

- Słucham? - odwróciłem głowę w kierunku Andy'ego.

- Pytałem, kto odbierze twój samochód. - Zerknął na mnie.

- Wyśle kierowcę.

                         Umilkliśmy i reszta trasy minęła w ciszy. Gdy dojechaliśmy, wysiadłem z samochodu i przystanąłem przed rezydencją. Wyjąłem paczkę fajek i zapaliłem. Potrzebowałem oczyścić umysł, więc postanowiłem pospacerować po ogrodzie. Kiedy ostatni raz spędzałem w nim czas? Chyba jeszcze za czasów, gdy byłem kawalerem. Coraz częściej myślę, że to małżeństwo było błędem, w jakimś sensie porażką. Wślizgnąłem się przez taras do rezydencji i przystanąłem. Jowita siedziała pod oknem, z nogami na krześle, czytając książkę i popijając kawę. Który facet nie chciałby mieć takiego ptaszka w domu? Gdy na nią patrzyłem, nie mogłem uwierzyć, jak mogła mnie zdradzić? Zastanawiałem się dlaczego, kiedy poczuła, że ją zawiodłem? Gdyby nie czuła się źle, nie szukałaby pociechy gdzie indziej. Oparłem się o szklane drzwi werandy i obserwowałem ją. Położyła książkę, gdy tylko mnie zobaczyła i podeszła.

- Gdzie byłeś całą noc? Martwiłam się.

- Jowita, kochasz mnie?

- Co to za pytanie, oczywiście, że tak.

                         Uśmiechnąłem się i pocałowałem jej aksamitne usta. Odwzajemniła pocałunek i położyła dłonie na moich pośladkach, lekko je ściskając. Odsunęła twarz, uśmiechając się czule i opuściła ręce. Wróciła do lektury. Zastanawiało mnie, co czyta, więc podszedłem bliżej przyjrzeć się tytułowi. Zaskoczyło mnie, że to książka o macierzyństwie. Jowita nie chciała mieć dzieci, mówiła, że dba o linie. Moja żona jest aktorką teatralną, uwielbia teatr i taniec. Jest smukła jak gazela, ma idealne rysy twarzy. Zielone oczy, troszkę zadarty nosek i pieprzyk jak Marilyn Monroe, ale trochę bliżej ust. Poza tym jest blondynką, ciemną blondynką. Uwielbiałem, gdy jej włosy lśniły w słońcu, tak jak teraz, gdy siedziała pod oknem.

                               Udałem się do naszej sypialni, a stamtąd do łazienki. Wziąłem prysznic, nałożyłem na siebie szlafrok, po czym poszedłem do kuchni poprosić Marię o kawę. Tylko ona umiała robić idealną, ja nawet herbatę potrafię przypalić. Wróciłem do salonu i usiadłem na kanapie. Jowita spojrzała na mnie i usiadła obok, kładąc książkę na stoliku. Zerknąłem na nią jeszcze raz i odwróciłem twarz w stronę żony. Zapytałem ją wprost, czy byłaby w stanie mnie zdradzić, zaprzeczyła i cmoknęła mnie w usta. Oznajmiła, że musi iść do pracy. Wyszła, a ja zostałem sam. W tym czasie Maria przyniosła kawę, a poprosiłem, by usiadła obok mnie, chciałem poznać jej zdanie. Opowiedziałem wszystko, o zdradzie, o mojej wyprawie do pubu, o obawach dotyczących przyszłości...

Jej zdaniem zdrada była niewybaczalna i oznaczała koniec miłości.

- Problem w tym, że ja ją kocham. Gdyby to było takie proste, pozwoliłbym jej odejść z Samuelem.

                                                                                                      *

                                       Decyzja, jaką podjąłem, wydawała mi się najrozsądniejszym wyjściem. Jedynym sposobem, by uniknąć skandalu i tej całej medialnej nagonki. Uznałem więc tę zdradę za jednorazowy wyskok, może Jowita uległa jego namowom? Dobrze znałem Samuela, lubił młodsze. Musiałem w końcu porozmawiać z żoną i powiedzieć, że wiem o zdradzie. Chciałem sprawić, aby zapomniała o tym ***** i została ze mną.

Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz, dzwonił Samuel.

- Słucham?

- Mika, popełniłem błąd. Po prostu zapomniałem, wybacz mi!

- Co jest? - Zapytałem.

- Za godzinę na lotnisku. Załatwiłem wam sesję!

- Co *****? - Wkurzyłem się, przecież dopiero wróciliśmy z trasy — gdzie?

- W Londynie. Muszę zadzwonić do reszty.

- Masz racje, zabije Cię! - Wycedziłem przez zęby.

- To później! Zadzwonię do reszty — Zażartował i rozłączył się, ale mnie to wcale nie bawiło. To było ***** niemożliwe. Jak w ciągu godziny miałem dostać się na lotnisko? I ten **** miał jeszcze czelność mówić, że zapomniał nas poinformować! Ten telefon sprawił, że musiałem przełożyć rozmowę z Jowitą na później.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych