Skocz do zawartości

  • instagram
  • facebook

Zdjęcie

Biorę dziewczynę i idę na techno

opowiadanie luźno ata joan stories

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 Joan

Joan
  • 109 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 31 sierpień 2016 - 18:42

Opowiadanko ma hm... Z trzy-cztery lata. Udostępniam je gdziekolwiek po raz pierwszy.

 

***

 

            Dzwoni telefon, ja zerkam na wyświetlacz. To Dominika, odbieram.

- Gotowa? – Ledwo słyszę to co mówi, obok chyba przejechał tramwaj.

- Od urodzenia – odpowiadam. To nie prawda, wcale nie jestem gotowa, ale będę. Dajcie mi pięć minut.

- Okej, to podjedziemy po Ciebie. Za dziesięć ósma, może być? – Odpowiadam, że tak i rozłączam się.

To był pierwszy koncert, na który nie mam ochoty jechać. Sto razy bardziej wolałabym leżeć w łóżku i oglądać głupie filmy z moim 36,6 obok. Jednak zapłaciłam, bilet w portfelu, wszystko ustalone, nie mam wyjścia. Pięć dych drogą nie chodzi, a zespół lubię. Muszę jechać. Najwyżej pobujam się na trybunach. Przecież nie będzie źle. Ubieram się na czarno, zaczesuje blond włosy, psikam się dezodorantem i wychodzę. Zauważam, że przed moim domem stoi samochód. Dominika jest chyba jedyną osobą na świecie, która nigdy się nie spóźnia. W środku auta widzę jeszcze kilka innych koleżanek. Siadam gdzieś pomiędzy nimi i jedziemy na Limanowskiego.

Potem wszystko dzieje się szybciej, jak na przyśpieszonym filmie. Wchodzimy, dajemy szatniarzowi nasze rzeczy. Idziemy prosto pod scenę, zaklepujemy sobie dosyć dobre miejsca, przynajmniej wszystko widać. Support jest nudnawy, mam  ochotę ich wtedy wygwizdać, ale przecież na rockowych koncertach obowiązuje kultura osobista. Co z tego, że jakiś naćpany koleś właśnie oblał mnie piwem, a dziewczyna obok walnęła mi z łokcia? Gwizdać nie wolno, koniec. W końcu marne grajki opuszczają scenę i wchodzi prawdziwy powód mojej obecności tutaj. Na pierwszy ogień „Angela”, potem zaśpiewali „Białe krowy”, „Transfuzja” i tak dalej. Pamiętam jeszcze „Sto tysięcy jednakowych miast”. Ktoś usiadł mi na kolanach, ja zresztą też na kimś siedziałam. Było trudno znaleźć miejsce na którym mogłabym posadzić swój kościsty tyłek. Dużo ludzi, wielki ścisk, a przy „Sto tysięcy” zawsze siadamy po turecku, taki zwyczaj.

Tutaj wyłącza się moje przyśpieszenie. Wokalista żegna się z nami, ludzie zaczynają wychodzić. Koncert się udał, naprawdę. Myślę sobie, że dobrze zrobiłam jadąc. Wychodzimy z sali koncertowej i kierujemy się do wyjścia. Kolejka jak pod prysznic na woodstocku. Wszyscy poruszają się jak muchy w smole. Ja opieram się o ścianę i czekam, aż będę mogła wyjść. Wtedy jakiś glan ląduje na mojej stopie. ***** mać, patrz jak chodzisz. Oczywiście nic się nie odzywam, rzucam mu tylko nienawistne spojrzenie. „Glaniarz” odchodzi, zamykam oczy, opieram się o zimną warstwę betonu i cegieł, czekam aż ta kolejka zacznie się kurczyć.

- Agata – słyszę. – Agata! – czuję, że przyjaciółka zaczyna mnie szarpać. Patrzę na nią i zastanawiam się czemu przerywa mi mój odpoczynek.

- Co? – pytam ją, a ona nieśmiało wskazuje na chłopaka w glanach. Wraca tutaj. Zastanawiam się czego chce, zdeptać mnie po raz drugi?

Podchodzi, uśmiecha się. Przyjaźnie. Moje kąciki ust też się lekko unoszą. Teraz widzę, że jest całkiem przystojny, w moim typie. Ma lekki zarost i wcale nie wygląda jak brudas.

- Ładna jesteś, podobasz  mi się – oznajmia. Stara się być szarmancki, ale sprawia wrażenie naćpanego Don Juana.

- Dzięki, też jesteś spoko.

- Dasz mi swój numer?

- Mam chłopaka – Jego durny uśmiech schodzi z twarzy, a ja zaczynam go lubić.

Nieudolny kasanowa wycofuje się. Odwraca wzrok i idzie w drugą stronę. Patrzę na jego twarz, coś rozważa. Oho, widzę że jednak wraca. Podchodzi, tym razem bliżej niż wcześniej. Czuję, że wypił dużo piwa. Pewnie dlatego jest taki odważny, normalnie minąłby mnie na ulicy i nie odezwał się słowem, a potem prawdopodobnie szukałby mnie na Spotted.

- A kochasz tego swojego chłopaka? – pyta mnie, a ja zaczynam się śmiać. Chwila, on tak serio.

- Pewnie, że kocham – odpowiadam roześmiana.

- Bardzo?

- Tak.

- Szczęściarz – stwierdza Glaniarz i mierzy mnie wzrokiem od góry do dołu.

To ja jestem w tym związku szczęściarą, myślę sobie. Mój nowy kolega odchodzi, koniec koncertowego love story. Trochę szkoda, bo naprawdę Cię polubiłam, chłopaku w glanach.

Odbieram moje rzeczy, palę papierosa i wsiadam do samochodu Dominiki. Wyciągam telefon z kieszeni, zaczynam pisać wiadomość.

„Cześć Szczęściarzu, to już jasne. Kocham Cię”, wysyłam i z uśmiechem na twarzy żegnam się z Limanką. 

 

***

 

Akcja jest inspirowana moimi własnymi przeżyciami, właściwie to ja jestem narratorem. To co się dzieje stało się naprawdę, ubrałam to jedynie w ładne słowa. Miałam wtedy coś około szesnastu lat, przeżywałam moją wielką miłość (do dziś się z tego śmieję >D). W każdym razie - było to na koncercie Comy (ktoś kto słucha pewnie zorientował się po tytułach piosenek), byłam wtedy ogromną fanką tego zespołu. Malowałam mocno oczy i żyłam w przekonaniu, że jestem cool, bo słucham Comy (dont laugh at me, miałam 16 lat, okej?) W każdym razie - nie jest to nic głębokiego, wpływającego na Wasz światopogląd, jedynie luźna historia z życia wzięta.

Aha - tytuł to jeden z wersów piosenki "Skaczemy", chyba najbardziej koncertowy numer Comy.

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania.

 


  • Simwood i Hanka Milanka lubią to

eHYQcw7.png


#2 Simwood

Simwood
  • 35 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Krakau

Napisano 31 sierpień 2016 - 18:51

Podoba mi się. Napisane swobodnym, prostym językiem, ale dzięki temu jest bardzo przystępne dla czytelnika ;) Duży plus.

Ja na koncercie nigdy nie byłem (wstyd), ale dzięki temu krótkiemu opowiadaniu poczułem się jakbym tam był :P

Będzie druga część? xD



#3 Hanka Milanka

Hanka Milanka
  • 47 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Rzeszów

Napisano 31 sierpień 2016 - 19:01

Mogę jedynie powiedzieć: aww, aż łezka się w oku zakręciła na końcu :wub: Fajnie napisane i zakończone w idealnym momencie.
Na koncercie też nigdy nie byłam (jeszcze! Riri obiecuje, że następnym razem jak będziesz w PL to już będę! ;(), chociaż wątpię, abym się pojawiła na jakimś rockowym :D
A rockową Atę z checią bym zobaczyła xD


xYACnzv.png


#4 Meryam

Meryam

  • 254 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 31 sierpień 2016 - 19:56

Podoba mi się prostota tego opowiadania. Nie ma jakiś zawiłych opisów, zbyt długich dialogów, po prostu zwykłe przeżycia - i w tym tkwi cały urok. Świetne opowiadanie :)


tumblr_obe422ZBaX1v894w0o1_1280.png


#5 Ruda

Ruda
  • 125 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Honolulu

Napisano 03 wrzesień 2016 - 16:22

To mi przypomina pewną historię, której sama byłam uczestniczką, choć nie było to na koncercie tylko na przystanku autobusowym  :lol: 
Miałam wtedy 17 lat(dżizas jak to dawno było :blink:), figurę o jakiej teraz mogę pomarzyć, ogólnie w miarę ładna byłam (a przynajmniej tak mi się wydawało xD)  i podszedł do mnie chłopak, który wcześniej szedł za mną, na ten sam przystanek co ja, zapytał o imię i takie tam, zaczęliśmy rozmawiać, aż w końcu się rozeszliśmy jak tylko przyjechał jego autobus. Nigdy nie zapomnę, jak się lampił przez szybę  :lol: Fajny był, nie powiem, ale ja już wtedy byłam zajęta i przeżywałam tak jak Ty, swoją wielką miłość :P

Napisz kiedyś coś jeszcze, chętnie poczytam, bo dosyć fajnie i lekko ci to wychodzi ;)
No i Coma! <3 To był szał  :rolleyes:


gallery_57_14_140762.gif
Ayd f'haeil moen Hirjeth taenverde...




Również z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: opowiadanie, luźno, ata, joan, stories

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych